Notatki z podróży

Jarek Strzałkowski na rowerze

Kafelkowanie

Veloviewer to fajne narzędzie pomocnicze – zbiera trasy na mapie, wylicza różne statystyki, rysuje ciekawe grafiki, itd. Jest de facto płatnym dodatkiem do Stravy – bazuje na jej danych i jak dla mnie jest dużo użyteczniejszy od konta premium samej Stravy.

Serwis ten oferuje też funkcję zabawową, która ma nadspodziewanie duży potencjał „wciągający”: dzieli mapę na kwadraty (o boku 1 mili – zwyczajowo nazywane „kafelkami„) i potrafi pokazać, które kafelki odwiedziłeś (w sensie, że któryś z Twoich przejazdów przeciął dany kwadrat):

I to nie jest głupia funkcja, gdy patrzysz tak na mapę „Twoich okolic” – ładnie pokazuje miejsca, które jakoś do tej pory konsekwentnie omijałeś, a mogą zasługiwać na odwiedzenie. Brakujące kafelki widać jeszcze wyraźniej, gdy w serwisie włączy się funkcję pokazywania „klastra”, tj. oznaczania na niebiesko kafelków, których wszyscy sąsiedzi też są odwiedzeni:

A że serwis „uczynnie” wylicza rozmiar największego kwadratu mieszczącego się w klastrze (niebieska linia na obrazku powyżej), to pojawia się element rywalizacji 🙂

Czy to głupie? Może, ale gdy ktoś może się pochwalić naprawdę dużym klastrem (żeby znaleźć się na światowej topliście potrzebujesz obecnie klastra 29×29 kafelków), to oznacza to, że ten ktoś wykonał mnóstwo wycieczek w miejsca dalekie od typowych. A to potrafi być wartościowe.

Locus pomaga w tym, by zabawa w kafelki nie wymagała zbyt dużo kombinowania – możesz łatwo wyświetlić na mapie brakujące kafelki (w pobliżu Twojego aktualnego klastra):

Co uzyskujesz tak, że na stronie veloviewer „Summary” klikasz na link „KML” (koło „Max cluster”) a pobrany plik importujesz – najlepiej do osobnego katalogu tras, tak by móc ustawić „styl” całego katalogu – klikasz w menu koło katalogu tras, potem klikasz na linię i w wyświetlonym okienku edycji ustawiasz np. tak:

Gdy zmieni się Twój klaster, to aktualizujesz katalog nowym plikiem KML, wybierając przy imporcie kasowanie wszystkich dotychczasowych tras w katalogu oraz zachowanie stylu katalogu. Dużo wygodniejsze niż zabawa z dedykowaną, ale siermiężną apką veloviewer helper.


Istnieją darmowe odpowiedniki VeloViewer, np. StatsHunter – działa wolniej, nie ma exportu brakujących kafelków, ale za to ma np. mapę zdjęć wgrywanych do Stravy. Czyli można wybierać i nie ma obowiązku płacić.

Jest też serwis przedziwny Wandrer (płatny), który kafelkowanie czyni bardziej złożonym, choć może logiczniejszym: tam „zalicza się” nie kwadraty, ale kawałki mapy, wyznaczone nieregularną linią. Nie przekonał mnie – ani swoimi wywodami (np. „Completed 25% of Marszowice”), ani tempem pracy (50 darmowych przejazdów mielił ze 20 minut).